Na razie staram się nie myśleć o nowym miejscu, nowej pracy (eeekkk!!!!:) choć przyznam szczerze, że nieco mnie to wszystko ekscytuje. Co prawda najchętniej nie robiłabym nic, ale tego ostatnio już za wiele. Niżej "kilka" zdjęć z wycieczki do Georgii.
Było pysznie i leniwie czyli to, co ostatnio lubię najbardziej. Na samym dole jest wzmianka o catinfo.org. Jeśli kochasz koty i masz dużo czasu na czytanie (ogrom bardzo przydatnych informacji), to zajrzyj tam.
Dom, który wynajmowaliśmy był kilka kroków od wody. Marzenie! Ze wszystkich innych stron był las i mało ludzi :)
Dokoła było cicho i spokojnie. Wszyscy zdawali się wypoczywać oprócz Jacka, który przeszedł na strajk głodowy, kupowy i sikowy. Pił tylko wodę.
Podstawiałam mu pod pyszczek WSZYSTKO (tuńczyka, surową rybę, kurczaka, suchą karmę, jedzenie puszkowe, aż zabrakło mi opcji). Na codzień Jacek je wg mnie naprawdę dobre jedzenie, więc dziwiłam się, że po 2 dniach wąchała tylko miskę i oblizywała się. Czułam, że jest strasznie głodna, ale nie chciała jeść.
Paweł dał pomysł, żeby dawać jej jedzenie pod łóżkiem, gdzie siedziałą i spała w ciągu dnia. Trochę pomogło, ale i tak nie jadła wystarczająco. Pewnie ze stresu. Dużo nowych ludzi, nowe miejsce itd., ale całą, 8-miogodzinną, drogę do celu wytrzymała dzielnie. Czytałam, że niektóre koty wiszczą i piszczą, a ona po prostu spała :)
Jacek całe dnie spędzał pod łóżkiem. Strasznie się martwiłam, bo wiadomo, że koty nie mogą być długo bez jedzenia. Dostałam przysłowiowy opieprz, że jestem na wakacjach, a nawet nie potrafię się wyluzować, bo kot zajmuje mi większość czasu. "Jeśli zwierzę nie sprawia ci przyjemności i w dodatku jest dzikie, to jaki to ma sens?"
Paweł ubóstwia Jacka, więc nie był to mój mąż:)
Ugh, ręce opadają. Nikt nie zna tego kota, jak my. Wiem, jest dzikus, ale to z tego względu, że pierwsze miesiące życia spędził na ulicy. Czytałam, że jeśli koty w pierwszych tygodniach życia nie są oswojone z człowiekiem, to potem zwykle darzą zaufaniem tylko swoich żywicieli; w dodatku są bardzo strachliwe. Nam to nie przeszkadza. Jacek jest najukochańszym kotem na świecie i mam tego dowód każdego ranka, gdy przychodzi i wtula pyszczek w moją szyję. Tuli się, jak małe dziecko, przeciąga swoje futrzane łapki, mruczy i zasypia. A czasem ciapie mi do ucha liżąc swój tyłek :)
Po całęj wycieczce wzięliśmy Jaculę do weterynarza, bo nadal nie jadła, jak wcześniej. Wszystko wyszło jednak pozytywnie. Zastanawiam się, czy też tak by się zachowywała, gdybyśmy pojechali tylko we trójkę. Na wypadzie było nas w sumie 6 osób i pies, a wiadomo, że koty z reguły nie lubią zmian. Nie mieliśmy jej jednak z kim zostawić.
Nie o kotach miało być, ale jak już jestem przy tym temacie, to SUPER ŚWIETNA BAJERANCKA strona o tych zwierzakach, to CATINFO.ORG
Trafiłam na nią niedługo po tym, jak znalazł się u nas Jacek. Bardzo mi ta strona pomogła, bo nie miałam zielonego pojęcia, jak zająć się tym małym, czarnym, piękniuchnym szczęściem, które trafiło w nasze ręce.
Nigdy nie spotkałam kobiety, która pisze na tej stronie, ale uwielbiam ją za to, jak podchodzi do kotów. Na stronie jest MASA informacji dotyczących kociego jedzenia, szczepionek, kuwety itd. Polecam każdemu, kto jest tylko choć trochę zainteresowany kotami.
Podpisano: dog person owned by a cat :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz