piątek, 19 września 2014

wypad cz. 4 (ost)

Tybee Island


Prawie :))))

Świetnym miejscem, które odwiedziliśmy, aby zapełnić brzuchy było Toucan Cafe (tam, gdzie mieliśmy znaleźć się dzień wcześniej).
Kolory trochę inne niż w rzeczywistości; talerzyk po lewej był bardziej pomarańczowy, a ten po prawej bardziej zielony. Przez chwile rozczuliłam się, bo identyczne kolory miały lampiony na naszym weselu :DDD My, baby, to mamy dopiero pamięć do takich pierdół.
Zupa pomidorowo - koperkowa. Niebo w gębie.
Czipsy na śniadanie? Czemu nie :)
Spanakopita
Kanapka z kurą
Ach, te kolory :)
Kilka fajnych rzeczy, które widzieliśmy: 





 Bye, bye, Savannah!

2 komentarze:

  1. Milo Was wreszcie zobaczyc na wakacjach :) Swietne foty

    OdpowiedzUsuń
  2. Aniiaaaaaaaaaaa :)
    Nam też było miło, ale w porównaniu do wakacji (te dopiero w grudniu w Domu! :)))), to był mini wypad na 2 dni dosłownie. Nawet nie braliśmy dodatkowego wolnego, tylko wcisnęliśmy wyjazd pomiędzy najbardziej oddalone od siebie zmiany. Udało się :)

    OdpowiedzUsuń