Tybee Island
 |
| Prawie :)))) |
Świetnym miejscem, które odwiedziliśmy, aby zapełnić brzuchy było
Toucan Cafe (tam, gdzie mieliśmy znaleźć się dzień wcześniej).
 |
| Kolory trochę inne niż w rzeczywistości; talerzyk po lewej był bardziej pomarańczowy, a ten po prawej bardziej zielony. Przez chwile rozczuliłam się, bo identyczne kolory miały lampiony na naszym weselu :DDD My, baby, to mamy dopiero pamięć do takich pierdół. |
 |
| Zupa pomidorowo - koperkowa. Niebo w gębie. |
 |
| Czipsy na śniadanie? Czemu nie :) |
 |
| Spanakopita |
 |
| Kanapka z kurą |
 |
| Ach, te kolory :) |
Kilka fajnych rzeczy, które widzieliśmy:
Bye, bye, Savannah!
Milo Was wreszcie zobaczyc na wakacjach :) Swietne foty
OdpowiedzUsuńAniiaaaaaaaaaaa :)
OdpowiedzUsuńNam też było miło, ale w porównaniu do wakacji (te dopiero w grudniu w Domu! :)))), to był mini wypad na 2 dni dosłownie. Nawet nie braliśmy dodatkowego wolnego, tylko wcisnęliśmy wyjazd pomiędzy najbardziej oddalone od siebie zmiany. Udało się :)