Gdy o 7:02 telefon zaczął niecierpliwie wygrywać dzwonek budzika (a ja powoli sięgnęłam ręką, aby go wyłączyć) zaraz odwróciłam się i zobaczyłam, jak Paweł wyskakuje spod kołdry. Nie naginam tu historyjki, bo on naprawdę WYSKOCZYŁ z łóżka w ciągu jednej sekundy i stanął na nogi mamrocząc, że spóźnił się do pracy.
ja: Pawcio, nie idziesz dziś do pracy. Jesteśmy w Savannah!
P. - mina bezcenna i powrót do pozycji leżącej :)
W Orlando żar lał się z nieba, więc zdziwiliśmy się, że tylko po 4 godzinach jazdy na północ spotkała nas prześliczna pogoda z 22°C (podobno 2 dni wcześniej było ok. 40°C, więc naprawdę nam się udało)
Żeby znów nie spędzić kilku godzin nad dodawaniem 70 zdjęć, postaram się podzielić wyjazd na kilka części, jak to bardzo pięknie robi Mrs Fox :)
Pierwszych kilka zdjęć jest z drogi, ale że wyruszyliśmy pod wieczór, nie było zbytnio jak fotografować.
Nie ma to jak zdjęcia panoramiczne z trzęsącego się samochodu :D
| no to w drogę! |
Z samego rana zwiedziliśmy pobieżnie całe miasteczko (i jego ciekawsze punkty) autobusem. Plusem było to, że do końca dnia mogliśmy wsiadać i wysiadać na dowolnych przystankach. Ba, nawet mógł ktoś po nas przyjechać. Fajna sprawa! (thank you, Groupon :)
Na początku byliśmy jedynymi wycieczkowiczami, ale po drodze podjechaliśmy po resztę i już było raźniej. Nie robiłam wielu zdjęć z autobusu, bo mieliśmy wrócić do tych miejsc, które nam się podobały. Od razu jednak zauważyłam, że w Savannah jest masa PIĘKNYCH domów; takich, na widok których aż się ślinię. W wielu z nich są teraz małe hoteliki (większość ma zaledwie kilka pokoi), bed & breakfast itp., ale ze względu na dobrą lokalizację, ceny za noc mają kosmiczne.
| Cudne okna! Elementy dekoracyjne dokoła nich pozostały oryginalne. |
W historycznym centrum Savannah, gdzie jest najwięcej starych domków, właściciele mogą wybrać spośród 38 kolorów na jaki mogą pomalować swoją posiadłość. Ten niżej jest już po drugiej stronie ulicy historycznego obszaru so the owners went craaaazzzyyyyy :D
| Mimo, że tak piękne, to okropnie blisko siebie! Taki widok zawsze kojarzy mi się z kolesiem siedzącym na kibelku i machającym do sąsiada: hello, neighbor! :) |
Przez następne kilka godzin poruszaliśmy się rowerami. Paweł pochwalił mój pomysł wynajęcia dwóch kółek, jako najlepszy pomysł od ślubu; chyba należy mi się nagroda :D. Muszę jednak przyznać, że taki sposób zwiedzania tego miasteczka był idealny.
Większość budynków była z cegły, co było miłe dla oka. P. ma ubaw, bo na FL buduje się z kartonów :). Ale tak to na bagnach bywa.
Poniżej, Forsyth Park
Na drzewach - Spanish moss (po polsku, uwaga: oplątwa brodaczkowa :))))))). Bardzo lubię widok oplątanych drzew.
Jedna pomyłka na początku, ups, ale dawno nie ćwiczyłam :)
Skwer Pułaskiego.

Każdy z kim rozmawialiśmy (i gdy wyszło na jaw skąd jesteśmy) mówił nam, jak ważną postacią był Kazimierz Pułaski. Niestety, fort Pułaskiego zamknęli nam dosłownie przed nosem. Niżej po prawej: rozmiary niektórych roślin nadal mnie zadziwiają; pozuję z gigantyczną agawą.
Przed przyjazdem pieczołowicie szukałam miejsc z ciekawym jedzeniem. To, co poniżej, zakupiliśmy niemalże w dziurze w ścianie. Na stronie inaczej to wyglądało, a gdy doszlismy na miejsce - niemal zrezygnowaliśmy. Dobrze, że jednak głód wygrał, bo kanapy były przepyszne! Takie małe, klimatyczne miejsca są najlepsze.
| Grilowane grzyby, cukinia do tego szpinak i ostrawe sosy |
| Coś afrykańskiego (???) Podobno dobre :) |
c.d.n.

haha miałam identyczną sytuację z łóżkiem kiedyś
OdpowiedzUsuńniesamowicie klimatyczne te budynki i śliczny kapelusik
dziękuję za wspomnienie mnie w tekście;)
:)) dziękuję i proszę:)
UsuńTakie ranne sytuacje są stresujące, ale chwilę później jest już błogo, gdy okazuje się, że to akurat wolny dzień:)
można było wejść w tych kapciach do takiej szklanej klatki (widoku nie ma na zdjęciu ze względu na mgłę) podejrzewam, że te kapcie są aby nie zabrudzić podłogi bo nie byłoby widać przestrzeni w dole
OdpowiedzUsuńA wysoko tam było? Widziałam kiedyś zdjęcia z jakuejś niemożliwie wysokiej góry lub budynku, gdzie na górze była podłoga, przez którą było wszystko widać. Sam widok na zdjęciu sprawiał mrowienie w brzuchu:).
Usuń