sobota, 30 sierpnia 2014

ja tu tylko tymczasowo


Męczę się w nowym lokum. Jestem typem, który bardzo szybko potrafi tak rozstawić swoje graty, pierdoły, dekoracje, że w krótkim czasie niemal każde miejsce staje sie "moje". Mam ten "talent" od zawsze. Moja Mama załamywała ręce, gdy w ciągu jednego dnia zmieniłam swój "śliczny, dziewczęcy pokoik" w bunkier, oklejony plakatami po sam sufit (zresztą, kto tego wtedy nie robił?).
Tu tego nie mogę. Czuję sie obco; niemal codziennie czegoś szukam i dochodzę do wniosku, że tęsknię za miejscem, w którym będziemy mogli zakotwiczyć na dłużej. Strasznie ciągnie nas do Polski, do Rodziny, do spotkań u Babci i Dziadzia, do wspólnego grilowania, do TRADYCJI, spacerów itd. Absolutnie nie chcę stworzyć mylnej wizji o wiecznie trwającej sielance w naszych domach, ale do takich właśnie rzeczy i wspomnień człowiek wraca, gdy tęskni, prawda? Pamięta się to, co dobre i miłe, a to, że zdarzaja się czasem kłótnie ...... a gdzie się nie zdarzają?

To, co za Wodą, to zawsze był i będzie Dom, dla nas obojga. Na razie jednak jesteśmy tu i brakuje mi 4 ścian, z których nie będziemy musieli się wyprowadzać po umówionym terminie.

Ostatnio rozmawialiśmy o tym, jak w USA dużo rzeczy wydaje się tymczasowych. Tu BARDZO dużo ludzi często się przeprowadza. Z jednej strony ma to swoje plusy, bo Stany to niesamowicie różnorodny kraj i jeśli nie odpowiada komuś klimat wiecznie dusznej Florydy (komu?? kto narzeka?! :D), to może się spokojnie przeprowadzić gdzieś, gdzie jest czym oddychać (pomijając sytuację finansową, pracową itd; niby ważne sprawy, ale jak się chce, to się da).
Już nawet nie patrząc na naszą sytuację (co rok, gdzie indziej), ale ciężko jest mieszkać gdzieś dłużej i mieć tych samych sąsiadów, bo nowi ludzie ciągle nadciągają i odjeżdżają i tak w kółko. Zresztą, sąsiedztwo tu, to nie to, co znamy z małego Leżajska. Tu mówi się tylko "hi" i idzie się dalej. W Leżajsku zawsze wpadało się po szklankę cukru, czy jajko albo na zwykłe pogaduchy.
Zauważyłam też, że jeśli znajomi spotykaja się (mówię ogólnie, bo pewnie nie jest tak wszędzie), to wychodzą do knajpy; raczej nie goszczą ludzi u siebie. Nie mówię tu o wypadach na piwo, bo tych nawet w Leżajsku była masa, ale o większych spotkaniach. Znów są tego plusy (bo nie ma sprzątania, gotowania, bo nikt nie siedzi do późna itd.), ale takie "domówki" (tak się jeszcze mówi?:) są fajne! My jesteśmy w innej kategorii: nie mamy znajomych, więc nie spotykamy się z ludźmi ani w domu, ani w knajpie :D

Próbuje patrzeć na plusy mieszkania tu "na chwilkę". Udało nam sie z lokalizacją, ceną i czasowo też wyszło idealnie. Mimo, że marzą mi się dzikie podróże autostopem, spanie w namiocie i jedzenie zupek w proszku w środku lasu, to chciałabym mieć po tej stronie oceanu miejsce, gdzie spokojnie mogę wrócić z tych wojaży bez obawy, że za chwilę muszę pakować graty i szukać nowego mieszkania.

Z czystej ciekawości chciałabym wiedzieć, jak mieszka się Wam tam, gdzie teraz jesteście. Czy też łatwo się wynieść na drugi koniec kraju? Czy warto? 

***********************************

Na koniec kilka ujęć z małego wypadu, z którego mały raport będzie następnym razem.

4 komentarze:

  1. tak, ale w porównaniu do 'kiedyś' teraz czytam niestety mało, najczęściej ebooki
    od wczoraj jest znowu ciepło:D a nie miałam już nadziei

    chętnie bym się przeprowadziła za granicę na jakiś czas, tak dla zmiany otoczenia i w ramach przygody
    co do sąsiadów to w Polsce już chyba też mało kto utrzymuje większy kontakt niż wymienianie pozdrowień
    ledwie kojarzę jak wyglądają najbliżsi sąsiedzi, na ulicy raczej bym ich nie rozpoznała

    jak już osiądziecie gdzieś na stałe prawdopodobnie bardzo docenicie i pokochacie Wasze własne miejsce:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tymi sąsiadami, to chyba zależy od pokolenia. Moi Rodzice mają jakichś tam znajomych, gdzie mieszkają. A my nie :)
      Oj, myślę, że bardzo docenimy stałe zamieszkanie, tylko gdzie i kiedy to będzie :)

      Usuń
  2. Aniu wyglada na to ze tez jestescie tacy 'nudziarze' jak my - tez nikogo nie znamy i szkoda ze nie mieszkacie obok!

    OdpowiedzUsuń