Paweł ma wiecznie ochotę na coś słodkiego, a że ja oprócz ciastek i baby wielaknocnej nic słodkiego nie upiekłam, musimy zadowolić się wypiekami innych. I takim oto sposobem w sobotnie popołudnie trafiliśmy do znanej nam już piekarenki, gdzie do woli można upajać się wegańskimi przysmakami. Wiele osób mówi, że te wegańskie sa fu, bo nie ma to jak zwykły, tłusty cupcake, ale ja takiego jadłam w życiu chyba tylko raz, więc nie mam do czego porównywać.
Raphsodic Bakery ma całą gamę przepysznych babeczek o czasem dziwnych (ale bardzo dobrych smakach): lawendowy, bergamot, chai tea, z pieprzem kajeńskim (!) itd.
 |
| Mój wybór padł na marcepan oraz czekoladowo-pomarańczowy. |
 |
| Kombucza z borówkami |
 |
| Na tak olbrzymie chmury mogłabym patrzec godzinami. |
 |
| Sezon oczekiwania na zakwitnięcie magnolii szerokolistnej zakończony. Drzewa osiągają duże rozmiary, a białe kwiaty dają świetny kontrast na tle ciemnych liści. Są wielkie i cudnie pachną. |
Niżej i wyżej Baldwin Park, w którym za każdym razem wracamy marzeniami do Grecji, gdzie w pamięci utkwiły nam takie właśnie domki z balkonami. Do tego góry. Gdzie tu te góry?
 |
| Lake Eola wokół którego krążyliśmy dobre 20 minut, aby znaleźć parking. Jednak nie tylko my wpadlismy na pomysł zjedzenia babek nad wodą :) |
 |
| Fota zrobiona przez naszego personalnego fotografa S* | | | | | | | | |
|
|
 |
| Zwolnij, szalony! |
* Samowyzwalacz :D
piękne miejsce na spacer
OdpowiedzUsuńz chęcią bym takie babeczki pożarła, w sumie na naprawdę dobre trafia się rzadko
ale masz super poszarpane dżinsy, własne dzieło?:)
Jeśli będziecie w tych stronach kiedyś, to zapraszam na babeczki:)
OdpowiedzUsuńDżinsy mają ponad 9 lat i na początku tam, gdzie są dziury były nitki, żeby dać efekt przetarcia. Przez tyle lat je trochę wymęczyłam aż w końcu przecięłam resztę. Moja Mama jeden raz powiedziała, że nigdzie ze mną nie pójdzie, jak się nie przebiorę :D
Ubolewam gdy nie można robić zdjęć w zwiedzanych obiektach. Bez tego po latach w mniejszym lub większym stopniu wspomnienia umykają z pamięci.
OdpowiedzUsuńA pamiętasz jak ten obraz wyglądał?
Ja tak kiedyś (w liceum) poszarpałam dzinsy Bartka - w sumie nie byliśmy jeszcze razem, na co jego mama patrzyła zgorszona, ale i tak mu je w końcu zabrałam i sama w nich chodziłam.
Ostatnio natomiast chadzam w szortach, które obcięłam kiedyś ze swoich bazarowych dżinsów mających 12 lat:D a 10 lat temu podoszywałam do nich jeszcze jakieś ozdoby z biżuterii mamy z lat młodości
heh te stare spodnie były niezniszczalne, dzisiaj nówki jak wytrzymają rok to jest sukces
Z tego, co pamiętam, obraz przedstawiał kobietę, która unosiła się nad ziemią, a nad nią był miecz, jakby miał ja przebić. Nie mam pojęcia, co mnie w nim tak zachwyciło, ale chciałabym go zobaczyć i przypomnieć sobie, co wtedy myślałam :)
OdpowiedzUsuńHa, niezła historia z tymi dżinsami. Mamy jakoś nie lubią takich poszarpanych ubrań :) Masz jeszcze te bazarowe spodnie z kawałkami biżuterii? Musiały świetnie wyglądać. No i fakt, że po tylu latach można zmieścić się w stare ubrania, to jest też plus! :)