wtorek, 26 listopada 2013

"Never talk about ... because people don't care"


Czasem otwieram to okno i siedzę bezczynnie patrząc się w białą przestrzeń; zastanawiam się co można napisać, co wypada, co przystoi, czy kogoś obrażę moim wpisem, czy zawstydzę, a może pomyślą, że jestem dziwna?
Często nie wiemy jak napisać lub powiedzieć coś, co chcemy, żeby wiedział cały świat. Niekiedy miotamy się między 'nie wiem jak', 'nie mam kiedy', a 'nie ma na to okazji'.

Ostatnio w radio słuchałam audycji o tym, o czym nie powinno się mówić. Ja z dzieciństwa pamiętam, że unikalo się rozmów o polityce, pieniądzach i religii. Wg pani z radia nie mówimy o tym, jaką mamy chorobę, o snach i o tym jak gdzieś dojechalismy "because people don't care". Nie mówimy także o kilku innych rzeczach, o których zapomniałam.
A ja Wam dziś powiem o śnie, a ten wstęp to po to, że Was ostrzegałam.

Macie takie sny, które powracają co jakiś czas i zwykle są bardzo do siebie podobne, niemal identyczne? Słyszałam o takich, gdzie spada się w przepaść lub gdy biegnie się ile sił w nogach nie ruszając się z miejsca (to jest takie denerwujące!). Mnie nawiedza co jakiś czas sen, w którym jest Zło. Zawsze jest taki sam scenariusz: jestem gdzieś, w jakimś normalnym miejscu, na biwaku, w sklepie, w czyimś domu i czuję złą energię; czuję, że coś się dziwnego wydarzy. Po kilku minutach zdaję sobie sprawę (we śnie), że to jest jedna z tych sytuacji, gdy czujemy niepokój, którego nie możemy wyjaśnić. Zło do tej pory nigdy mi się w śnie nie pokazało; zawsze było obecne jako szum, wiatr, gęsia skórka na ciele, gaszone światło, niepokój duszy i ciała i zawsze chciało mnie w tym śnie jakoś opętać. A ja zawsze walczyłam z nim tak samo: modlitwą. Niestety nigdy nie pomagało, bo budziłam się w końcu przestraszona.
Sen ostatnio był jednak inny z kilku powodów. Pierwszym z nich to ten, że byłam z P. Byliśmy z moją Mamą na wyjeździe i gdy ona poszła spać do miasteczka w jakimś hostelu, my uparliśmy się, że będziemy spać w małej chatynce. Po kilku minutach pobytu w domku, który okazał się być bardzo przytulny, zaczęło się: zaczął wiać wiatr, robiło się nieprzyjemnie, ciemno. Wiedziałam, co nadchodzi.
Obok nas pojawiło się Zło w postaci wielkiego, czarnego byka - drugi powód inności snu. Był olbrzymi, przerażający i co dziwne, potrafił stać na tylnych nogach. Najbardziej jednak przestraszył mnie jego kolor: to była niekończąca się czerń; jak smoła, klejąca; wciągająca w otchłań. Pośród tej czerni ciężko było zobaczyć, gdzie marszczy mu się gęba ze złości. Byk usadowił się w fotelu i mrocznymi oczyskami patrzył po pokoju jakby lada chwila chciał zaatakować. Z P. uklęknęliśmy i zaczęliśmy się modlić, a dokoła nas zaczęło hulać, jak w "Egzorcyście"; otwierały się okna, szumiał mocny wiatr, dokoła latały dziwne przedmioty. Było słychać nasze donośnie wtedy głosy pełne próśb.

Po kilku minutach wszystko ucichło. Byk zniknął, w domku wesoło skakały płomyki ze świec, a firanka tańcowała z letnim wiatrem. Gdy obudziłam się i zobaczyłam P. śpiącego obok mnie pomyślałam, że może to w sumie był tylko sen, ale wniosek można z niego wyciągnać niejeden. 

* * * * *
 "...Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich." (Mt, 18, 20)

2 komentarze:

  1. wow przerażające masz sny
    w moich raczej dominuje akcja, a scenariusze są bardzo pokomplikowane i pełne zagadek do rozwikłania, ale nawet gdy ucinam głowy demonom czy zombie to sny te nie kwalifikują się pod horror czy grozę ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Moje sny są bardziej przerażające od odcinania głów demonom lub zombie? To jest dopiero hardcore! :)

    OdpowiedzUsuń