sobota, 31 sierpnia 2013

krytyka


Od kilku miesięcy w Orlando budują, jak zwariowani, stacje sieci Wawa. Słyszałam, że nadeszły one z północy, ale nigdy na żadnej nie byłam, choć, nie wiem czemu, bardzo lubię fajne stacje benzynowe tak, jak i darzę sympatią lotniska; też nie wiedzieć czemu.
Zaraz przed naszym wylotem do PL zaczęto budowę Wawy niedaleko mojej pracy, która jest BARDZO blisko głównego lotniska; dosłownie za górką. I jadąc dziś do owej pracy natknęłam się na "drobny" korek. Dzwonię więc do P. i pytam, czy nie mógłby sprawdzić, co jest nie tak. Okazało się, że Wawa ma to najtańsze paliwo nie w granicach $3.40-$3.60 za galon, a $2.99. Cena nie jest zła tym bardziej, że ostatnio zatrzymałam się na ostatniej stacji przed lotniskiem, gdy już świeciła mi się kontrolka i zauważyłam, że paliwo było po $5.80 (!!!!). Z innego żródła słyszałam, że dana stacja jest na skraju bankructwa i wcale nie dziwię się dlaczego.
Oczywiście zaryzykowałam i dojechałam do pracy z duszą na ramieniu, że jak mi zabraknie paliwa, to trzeba będzie kombinować. Ale tankowanie powyżej 4 w ogóle na razie nie wchodzi w grę (zazwyczaj w okolicy można dobrze zatankować za $3.60-$3.80).
Wracając do promocji Wawy: ludzie ustawiają się w kolejkach po 40 aut z każdej strony, żeby zatankować za te 3 dolce. Jestem jak najbardziej za tym, żeby oszczędzać i $ i środowisko i wszystko, co popadnie. Ale ludzie, bez jaj. Po co stać  w kolejce ok. godziny, żeby zaoszczędzić 8-10 dolców na baku paliwa, skoro ludzie potrafią wydać 4 stówy na nowy telefon, czy 3 razy więcej na inne gadżety? Ludzie czasem przesadzają.
Przez to, i przez 2 wypadki na jednej i tej samej drodze, która prowadzi do mojej pracy, byłam spóźniona dziś o pół godziny (!!!); drugi raz w życiu spóźniona do pracy.
Nie cierpię się spóźniać.

P.S. Don't text and drive ... if you can't multitask.

1 komentarz: