piątek, 31 października 2014

Jacuś

ja: Hello, I would like to make an appointment for Saturday. Is there anything available?
pani: Yes, does 9:15 sound good?
ja: Perfect.
pani: What is the patient's name?
ja: Jack.
pani: Is it a boy or a girl?
ja: Honestly, I don't know. Let's find out on Saturday!
pani: Hahaha, see you then!


Jacuś okazał się Jacusią, ale mówimy o niej, jakby była "onym"; może nam wybaczy. Patrzcie, jaki kotik!

A wszystko potoczyło się tak:
kilka tygodni temu koło mojej pracy zaczął kręcić się kotek. W tamtym roku przychodziła mama kotka z czteroma kociątkami. Były przeurocze. Klienci i niektórzy pracownicy dokarmiali je. Potem koty zniknęły.
Ktoś podobno wziął jednego lub dwa do siebie, ale nie jestem pewna. Wracając do tego roku, do kilku tygodni wstecz: Jacek mignął mi pod nogami i zobaczyłam fajnego, czarnego kotka. W ten sam wieczór dowiedziałam się, że znajomy z pracy chce go wziąć do domu, ale na drugi dzień wyjeżdża na tydzień i pytał, czy ktoś mógłby wziąć kota na te kilka dni. Wyszłam na zewnątrz, gdy kotik opitalał kawałek ryby. Właściwie się nie bał, jak podeszłam. Był śliczny; nie taka mała kulka, która się jeszcze zatacza, ale też nie dorosły kot. Gdy P. podjechał po mnie do pracy, na szybko opowiedziałam mu o kocie i w ciągu 10 sekund zdecydowaliśmy, że weźmiemy go do siebie na te kilka dni. Dla nas obojga było to kompletne zdziwienie, bo mimo, że lubimy zwierzęta, nigdy nie myśleliśmy o kocie. Zawsze jęczymy, że może już niedługo nadejdzie odpowiedni czas na psa.
Wsadziliśmy kota do pudełka; miauczał i drapał trochę, ale w domu trochę sie uspokoił. Oszczędzając czas zakończę tym, że zatrzymaliśmy kota u nas. Mam nadzieję, że znajomy nie będzie miał żalu tak, jak mówił :)
Oboje jesteśmy zdecydowanie psiarzami, ale ten kot skradł nasze serca. A dlaczego Jacuś? Nie wiem; tak wyszło.



W pracy:
ktoś: Ania, what did you name the cat?
ja: Jack.
ktoś: So lame! I was thinking Snickerdoodle :)))
ja: Hehehehehee, not lame at all. It sounds different in Polish. It's Jacuś.
ktoś: Much cooler!

Kotik nawet nie reaguje na swoje imię, więc to nie jest ważne. Reaguje za to na jedzenie. Fatty :)

c.d.n.


7 komentarzy:

  1. Rany jaki slodziak, slodzina znaczy. Ja tez skonczylam z dwoma przybledami ponad 4 lata temu. Best decision ever. I tez na moje mowie "kotiki", hehe. Niech sie zdrowo i szczesliwie chowa!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga!!!!! Cześć! Ale dawno Cię nie było!
      Pamiętam, jak pisałaś o Swoich kotikach, hehehee (uwielbiam tę nazwę). Jak się chowają? I ważniejsze, jak dzieciątko?
      Czas na notkę, może? :)

      Usuń
  2. Jest cudowny! Aniu prosze wykastrujcie go jak juz podrosnie zeby nie bylo nowych kotikow bo sie ich tyle robi ze nie ma dla nich domow i je usypiaja :(
    Mam nadzieje ze u Was ok? Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ania, to jest na naszej liście, tylko nie wiem dokładnie kiedy to zrobić. Wg weterynarza, kotka ma lekko ponad 4 miesiące. Nie wpadłam na to, żeby zapytać kiedy jest odpowiedni czas. W grudniu nie będzie nas kilka tygodni, a chciałabym się nia zająć po takim zabiegu. Jak myślisz, zrobic to po powrocie? Teraz jest jeszcze za mała?
      Niestety wiem, że strasznie dużo kotów usypiaja w schroniskach :((((

      Usuń
    2. Ania, dostałaś ode mnie mejla?

      Usuń
  3. oo świetnie, tyle dodatkowego szczęścia w domu będziecie mieć:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehehe, racja, dużo radości nam ten kociak przynosi :)

      Usuń