piątek, 27 grudnia 2013

świątecznie


Święta, święta i po świętach niestety. Tu są jeszcze krótsze niż w Polsce, bo już 26 grudnia trzeba było wracać do rzeczywistości. A co się działo przed 24-tym? Oj, działo się! Niektóre sklepy były otwarte 24h na dobę; od soboty do wtorku wieczorem, non-stop. Ludzie - wszędzie, bałagan, papiery na chodniku, szał zakupów, ale to chyba w każdym kraju, prawda?
Ugotowanie kilku dań zostawiłam oczywiście na ostatnią chwilę, czyli na dzień Wigilli i nawet się ze wszystkim wyrobiłam. Na 2 godziny przed przyjazdem gości kuchnia wyglądała tak:
Uroczo,prawda? :)
A tu reszta zdjęć, bez ładu i składu, z różnych dni, ale wątek świąteczny:
Niżej, Altamonte Springs, dookoła zalewu masa świateł.
 Świetny balkon! "Troszkie" się wyróżniał spośród reszty:
 Pierwszy raz w życiu widziałam żywe renifery. Na FLORYDZIE!!
Przepraszam, reniferku, że dostałeś lampą po oczach :/
Kilka zdjęć domowych:
 Kolorowe, czarno białe, sepia, a może tak,a może siak, a potem nie wiem, co wybrać! :D 
 Wigilia i Boże Narodzenie. 24-ego było tak przeokropnie zimno, że aż ciężko było uwierzyć w to, że jeszcze dzień wcześniej niemal żar lał się z nieba. Ciężko w taką pogodę poczuć świąteczną atmosferę. W Polsce podobno też śniegu nie było, ale choć temperatura niższa była, a nie 28C (!!!).
 Kilka tygodni wcześniej Mama Pawła przysłała nam prawdziwe, polskie, suszone grzyby (i pierniczki pieczone w domu i długie cukierki na choinkę i odrobinę sianka i trochę Polski:). Aż łezka kręci się w oku. Dzięki nim wszystko było pyszne i bardziej tradycyjne. Bo tu to właściwie tylko pieczarki, a jeśli ktoś jest gotów zapłacić 10dolców za 5 grzybków, to proszę bardzo.
Bohater najbliższych dni: Mr T:
I ponownie Altamonte Springs:
Na dziś koniec. Żegnam Was z rozkosznym Tajsonem:
'Feed me, pet me, feed me, look at me, I'm so cute, feed me, pet me, scratch me, feed me, I'm freaking adorable! oh, I'm so hungry, I ate 10 minutes ago, it's been forever, pet me, feed me ..." - mogę się zalożyć, że ta mała parówa ma właśnie taki tok myślenia :)

5 komentarzy:

  1. Ojoj, Tajson faktycznie uroczy :) Bajzel tez.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. T. śmierdzi też całkiem uroczo. Nie wiedziałam, że coś tak małego może tak bardzo cuchnąć 2 dni po kąpieli :)

      Usuń
  2. super świąteczny klimat
    uwielbiam renifery:)
    w Polsce pogoda wiosenna i czuję się jak zimą w Belgii, ma to swój urok, ale chciałabym jeszcze doświadczyć jakiegoś śnieżnego szaleństwa;)
    w wigilię niestety pracowałam w związku z czym zajechaliśmy do rodziców już 'na gotowe', pozostawiając zresztą w naszym mieszkaniu ogromny bałagan;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś z tą pogodą jest nie tak, skoro takie temperatury w zimie. Kto to widział? Ja też chcę śnieg! :)
      A bajzel bajzlem - też ma jakiś urok :) Wzieliście psiaka ze sobą?

      Usuń