Jestem bliska założenia się z Wami, że tak ozdobionego domu nigdy nie widzieliście. Paweł opowiadał mi o nim od jakiegoś czasu, bo właśnie w tamtej dzielnicy rozwozi paczki. Mówił, że koleś dzień w dzień dodawał coś nowego i że wielkie odpalenie światełek miało być w zeszły piątek. Akurat miałam wolne, więc gdy tylko się ściemniło pojechaliśmy. Już z daleka widać było łunę. To jest coś niesamowitego! Zdjęcia, jak sami widzicie niżej. Obok P. koło świetnego bałwana, który dosłownie trzęsie się niby z zimna.
Podobają mi się figurki Rodziny Świętej wraz z trzema królami i "Merry Christmas", a nie "Happy Holidays", żeby czasami nie urazić kogoś, kto np. Świąt Bożego Narodzenia nie obchodzi. Może wyjdę na małotolerancyjną, bo przecież Stany to "wolność, każda religia świata i róbta co chceta". Tia, jasne. Już mogliby przestać z tą poprawnością, bo robi się to śmieszne. Tu w sklepach Happy Holidays, w Polsce ściąganie krzyży w klasach, w Nowym Jorku (chyba) zakazane kolędy, gdzie jest wzmianka o Panu Jezusie. Czy kiedyś to się skończy? Dobra, wracamy do zdjęć:
Nieźle, co? CALUTKI dom i cały trawnik przed domem to światła, bałwanki, jelonki itd. W środku P. wypatrzył dwie wielkie choinki. Facet podłączył też głośniki, przez które słyszeć można świąteczne piosnki. Tu filmik z jednej strony domu:
A tu z drugiej strony. Pod koniec na drzewie widać "spadające sople" - to moje ulubione. Zawsze kojarzą mi się z Krakowem i z Pawłem :)
Przeszliśmy się do końca ulicy, gdzie inni ludzie też ozdobili swoje domy: jedni skromnie, inni ze "śniegiem", jeszcze inni zbudowali całe szopki w garażach.
W ten wieczór, gdy podziwialiśmy te światła było bardzo ciepło i duszno, jak na tę porę roku. Wiecie, jak to jest, gdy w czasie przedświątecznym tęskni się za Rodziną, tradycjami, choinką, zapachem i ŚNIEGIEM? A w dodatku mieszka się w miejscu, gdzie tego śniegu na pewno NIE będzie? W takim wypadku chce się wierzyć we wszystko, żeby tylko, choć na chwilkę poczuć się, jak w Polsce. Tak przynajmniej czujemy my. Poniżej filmik z domku powyżej. Na górze, w koszu do koszykówki siedział bałwan i co jakiś czas wypuszczał "śnieg", który momentalnie topniał nam na dłoniach. To była chwila, gdy oczy zaszkliły mi się i przez te kilka sekund myślałam, że to taki nasz, zimny śnieg. Czułąm, że P. też chciał, żeby to było na serio (więc nie byłam sama:). Bo wiecie, co jest jedną z najfajniejszych chwil w grudniu w Polsce? Ano: gdy pada śnieg, jest wieczór, a Ty, czy Ty idziesz na spacer zaśnieżonymi chodnikami i widzisz, jak miliony płatków spada w dół w świetle lamp.
Prawdziwy? Nie .... Ale się topi. Jak to możliwe? On jest prawdziwy! "Ale jaja" :)
Dzieciaki dokoła biegały i łapały małe płatki; piszczały przy tym radośnie. To była piana. Ale w te kilka sekund przeżyłam swoje :) Whatever, y'all :D
Niżej szopka z domu ze "śniegiem":
Mam nadzieję, że się Wam podobało. A tymczasem, idę marzyć o świętach w Leżajsku o zimnym śniegu, szopce w klasztorze, wzorach z mrozu na szybie i lodowatym nosie.














haha nieźle:D ja jednak wolę subtelne ozdoby, najlepiej naturalne:)
OdpowiedzUsuńa zima w tym roku przyszła w Polsce w tak paskudny sposób, że już na początku większość ludzi ma dosyć
Też jestem za delikatnymi, naturalnymi, ale ten dom, to jest coś nie z tej ziemi. Cieszę się, że są ludzie, którzy tyle czasu poświęcają na takie rzeczy. Pamiętam, jak kilka lat temu na święta zawiesiliśmy w Domu w Polsce sznur światełek (może góra 2 sznury), powyżej drzwi wejściowych. Po świętach zdecydowaliśmy, że niech tak zostanie do następnych, bo nikomu nie chciało się włazić na drabinę i ściągać, a potem znowu zakładać. Hehehe, patrząc na te zdjęcia - jest mi łyso :D
UsuńŻyczę białej, puchowej i lekko mroźnej zimy! Ta paskudna niech idzie precz!
też jestem za różnorodnością, inaczej byłoby monotonnie, niech każdy robi jak chce, najlepiej w zgodzie ze sobą:)
OdpowiedzUsuńco do drukowania zdjęć, no pewnie, że możesz:)
Bardzo mądrze powiedziane! Aj laaaajk :)
UsuńJak skończę projekt pt. 'Zdjęcie lasu z mypuffs', to się pochwalę:)