środa, 14 sierpnia 2013

Miau



Zdążyłam już przejść popowrotnego doła związanego z tym, że nadal, po tylu latach (11ego minęło 10 lat!!!) przeokropnie tęsknię za Domem, moim miastem i Rodzicami. W dodatku wilgotność powietrza tutaj połączona z wysokimi temperaturami daje nieźle popalić. Nie ma silnych, żeby zmusić mnie do spaceru czy do przejadżki rowerem. Jaka w tym przyjemność, gdy na zewntarz ma się wrażenie, że oprócz palącego słońca jest również niewidzialna suszarka, która dmucha ciepłe powietrze prosto w buzię?

 Pierwsze więc dni, gdy już udało nam się dolecieć (bo podróż mieliśmy najgorszą, jak do tej pory /ale o tym kiedy indziej/) były nie za ciekawe. Potem zaczęło się szukanie mieszkania, dwugodzinne dojazdy, żeby pozałatwiać sprawy ważne i ważniejsze; stresior, jak się patrzy. Nadszedł wreszcie koniec poszukiwań. Cały nasz dobytek przez ostatnie dwa miesiące czekał na nas w magazynie, więc najpierw musieliśmy wszystko wpakować do wielkiego auta, a potem do nowego mieszkania.

Było tragicznie.
W przeprowadzce brałam udział tylko z P. Były łzy ze zmęczenia, przekleństwa, rzucanie kanapy na chodnik "bo ja już nie mogę!", ale po kilku godzinach udało się. Mieszkamy może nie w wymarzonym lokum (bo takowym jest na odludziu domek, który koniecznie musi mieć porch :], drewniane bele przy suficie i wielkie okna), ale na jakiś czas możemy się tu zatrzymać.

Okolica jest o niebo bezpieczniejsza od poprzedniej. I mamy w końcu balkon! Czekam tylko aż się ochłodzi za kilka miesięcy, więc będziemy mogli z niego korzystać.
Obok kilka zdjęć z nowego mieszkania. Na razie dwóch izb sypialnych nie zamieszczam, bo mam na nie kilka pomysłów.

 Poza tym - mam masę zaległości - na blogu, ze zdjęciami, organizacją itd. To się kiedyś zmieni, czy już zawsze będę miała listę rzeczy, które chcę zrobić, ale nigdy nie mogę na nie znaleźć czasu?


7 komentarzy:

  1. dzięki
    przyjemne lokum, ja też mam zawsze listę rzeczy na które jakoś nie mam czasu;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo przyjemne mieszkanko. Super, ciesze sie za Was :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja natomiast wczoraj przeprowadziłam się z blogiem także zapraszam w nowe miejsce:)

    OdpowiedzUsuń
  4. to zasługa eksperymentu z henną, jednak więcej się raczej nie zdecyduję, okropnie dużo zachodu, a efekty marne;)

    OdpowiedzUsuń
  5. mieszałam proszek z sokiem z cytryny i zostawiałam na 12 godzin, samo nakładanie było okropne, a na włosach efekt nieznaczny – nikt z rodziny i znajomych nie zauważył różnicy, no i po kilku myciach ta odrobina koloru całkiem się wypłukała
    tutaj http://mypuffs.com/?p=106 przy zachodzącym słońcu moje włosy wyglądają podobnie rudo gdy jeszcze nic z nimi nie robiłam, także wiele zależy od światła

    OdpowiedzUsuń
  6. trzymałam hennę na włosach około 4 godzin;)

    OdpowiedzUsuń
  7. myślę, że to po prostu dlatego, że mam za ciemne włosy na rudy kolor, gdybym farbowała je na ciemny brąz lub czerń pewnie efekt byłby bardzo dobry, na razie daję sobie spokój bo nie lubię poświęcać dużo czasu swoim włosom;)

    OdpowiedzUsuń