wtorek, 6 listopada 2012

zagłosować - check!


Myślałam, że głosowanie zajmie mi góra godzinę; zostawiłam nawet włączone radio w mieszkaniu i światło, żeby było mi raźniej wrócić.
Gdy dojechałam na miejsce (niecałe 5 minut jazdy samochodem - wstyd, że nie poszłam na piechotę, ale z drugiej strony po prostu bałam się sama wracać, bo już się ściemniało) byłam w szoku, że jest taka długa kolejka; tak na oko może z 300 osób. Nie było gdzie zaparkować i 2 razy wyjeżdżałam już na główna ulicę, żeby wrócić do domu. Jednak dwa razy zawróciłam z powrotem. 
Po 3 godzinach  (!!!) czekania w kolejce dotreptałam za innymi do małego budynku, gdzie odbywało sie oddawanie głosów. W tamtej chwili nie wiedziałam, czy głośniej szczękam zębami (wieczorami zrobiło się zimno ostatnio), czy głośniej burczy mi w brzuchu.

Ale jest - głos oddany! Czy dobrze? - się okaże.


5 komentarzy:

  1. Aniu nie mialabym cierpliwosci! Pewnie bym doszla do wniosku ze to ino jeden glos, wiec olac to;P

    OdpowiedzUsuń
  2. miło mi to czytać:)

    a co do głosowania, sama jestem zdziwiona, że ostatnio zastanawia mnie kto zwycięży;p

    OdpowiedzUsuń
  3. oż.. nie ma to jak się obudzić, wejść na onet i skapnąć się kto wygrał - mój genialny refleks

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hihihi :) tu też się wszyscy zastanawiali nad tym, bo szli łeb w łeb.

      Usuń
  4. Hihihii :) Wiecie co, bo ten jeden głos to chyba naprawdę ma małe znaczenie. Czytałam wczoraj o głosach elektoralnych i że to ma największy wpływ na wygraną. Mało z tego niestety rozumiem i muszę zapytać kogoś obytego w tym temacie.
    Gdy stałam w kolejce, słyszałam rozmowy innych którzy mówili, że długo zajmie podliczanie głosów, bo mozna było wysłać swój głos pocztą; są też głosujący w innych krajach itp. Po powrocie od razu włączyłam NPR i tam po pół godzinie mówili, że Obama wygrał.

    OdpowiedzUsuń