wtorek, 9 października 2012

kompjuter


Odkąd mieszkam sama (już niedługo !!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :))))))))))))))))))) ) musiałam nauczyć się kilku rzeczy, bo nie lubię prosić o pomoc. Taki ze mnie dumny typ. Ale wyszło mi to na dobre, bo wiem np, jak sprawdzić poziom oleju w aucie, jak zmienić filtr kabinowy i co to w ogóle jest :) (youtube, baby :); mogę sama pomalować mieszkanie. Może te przykłady to nic wielkiego, ale wcześniej byłam tak niesamowicie lewa w wielu sprawach (zwłaszcza w typowo "chłopskich"), że mój Brat załamywał ręce nade mną:

- jak ty będziesz sama mieszkać, Łysa? Co zrobisz, jak ci się auto przegrzeje?
- zadzwonię po ciebie! :) Ej, to którą benzynę mam wlewać do auta? :PPP

Aaa, o czym ja to miałam? Aaaaahaa: w ten łikend nauczyłam się rozkładać i składać komputer. Tak mniej więcej. A było to tak:
w niedzielę po pracy chciałam włączyć kompa "na minutkę". Zastałam jednak ciemny ekran; komputer "chodził", pomrukiwał, wiatraczek działał, ale nic nie widziałam. Odruchowo zaczęłam klikać w klawiaturę: byle co (to moja taktyka, jak nie wiem, co robić - w ten inteligentny sposób kiedyś zablokowałam sobie klawiaturę na kilka godzin, bo nie znałam skrótów:). Namiętne klikanie nic nie dało, więc wiadomo co zrobiłam. Za każdym razem, jak wyłączam kompa nie tak, jak trzeba, to mam poczucie okropnej winy i wydaje mi się, że maszyna bardzo cierpi. Ale to tylko moje odczucia.
Nic za cholerkę jasną nie pomagało. Przez telefon wyszukałam porady z jakiegoś forum, co robić w takich sytuacjach. Ktoś radził wyciągnąć RAM. Na youtube i zdjęciach zobaczyłam, jak ten RAM w ogóle wygląda, bo ja, Proszę Państwa, nie mam bladego pojęcia o komputerach. Zresetowałam to, co miało zostać zresetowane, przykręciłam klapkę i odpaliłam kompa.
Dalej nic.
Było już późno, więc poszłam za inną radą, która mówiła, żeby dać się baterii wyczerpać.
Rano komputer chodził, jak nowy.
To jednak dało mi pomysł, żeby rozłożyć stary komputer na części niemal pierwsze. Pognałam do sklepu po zestaw małych śrubokręcików i wino czekoladowe - nieodłączne elementy rozkręcania kompa po raz pierwszy.
Na starej maszynie mam masę "ważnych" rzeczy, typu zdjęcia, adresy przepisy, muzykę i nie wiadomo jeszcze co, więc komputer jest bardzo cenny. Ale jest bardzo wolny; w dodatku myślałam, że w środku jest masa kurzu. Czekam na dogodną chwilę, żeby wszystko sobie poukładać, ale czy ta chwila kiedyś nastąpi?

Znalazłam krok po kroku "jak rozbroić taki i tako komputer" i tak mnie to rozkręcanie wciągnęło, że nawet nie patrzyłam, jakie śrubki i skąd odkręcam. Komp w środku jest fantastyczny! Pewnie Przemek chichra się teraz, jak dzika norka, bo on takie rzeczy robił już w liceum.
Omijając trochę "akcji" powiem tylko, że komputer rozkręcałam chyba ze 4 razy w ciągu ostatnich kilku godzin i za każdym razem zostaje mi kilka śrubek. Komp pierwszym razem nie włączył się (nie podłączyłam taśmy do klawiatury), za drugim wydawał dziwne piski, a teraz już działa. Dalej wolno tak, jak wcześniej, ale działa. DZIAŁA!!!!!!!!
Bolą mnie opuszki palców od śrubek. Do Geek Squad-u przez to doświadczenie się nie kwalifikuję, ale jak mi się znudzi klawiatura to wiem, jak ją sobie zmienić :)

P.S. Wie ktoś, czemu w ogóle pojawił mi się ciemny ekran? 

5 komentarzy:

  1. brawo:) sama niekoniecznie się znam, ale za to bardzo lubię takie męskie zajęcia

    OdpowiedzUsuń
  2. Szacun:) Mnie się tylko zdarzyło rozkręcać i zakładać żyrandole

    OdpowiedzUsuń
  3. :))))
    Chyba za bardzo pospieszyłam się z tą radością. Co prawda ten komputer, który rozkręciłam i skręciłam działa super (więc dalej "hurraaa"), ale na tym drugim znów pojawił się dziś czarny ekran. Co robić?? (wymiana monitora to ok. $200 - nieoniecznie chciałabym pozbywać się takej kwoty)

    OdpowiedzUsuń
  4. 3.10.88 a Ty?:)
    madagaskar, jakieś ostatnie seanse więc byliśmy sami na sali, wcześniej nie mogliśmy się wyrwać przez pracę

    OdpowiedzUsuń
  5. dziękuję, być może czasem coś zamieszczę

    co do tamtego.. śniło Ci się;)

    OdpowiedzUsuń