W szkole podstawowej rysunki na plastykę malowała mi moja Kochana Mama. Ta Kobieta, o cierpliwości świętej osoby, dała za wygraną, gdy zobaczyła, co Jej córka wyrabia na papierze. Raz chyba dostałam tróję z rysunku i płakałam, że przecież ja nie potrafię malować.
Może teraz by to nie przeszło, że rodzice wykonują prace za dzieci, ale pamiętam, że moja nauczycielka kazała nam malować drzewa, domy itd. Do tej pory moje drzewa na papierze wyglądają, jak rysunek przedszkolaka. Nie było mi dane pięknie rysować/malować i trochę nad tym ubolewam. Ale tak to już z niektórymi jest - mają talent do jednego, a pchają się do drugiego (przynajmniej w moim przypadku).
Po tym krótkim wstępie o moim beztalenciu plastycznym powiem Wam w sekrecie, że uwielbiam arts & crafts. Jaki mógłby być tego polski odpowiednik? Dla tych, co w Niemczech, :))), chodzi mi o Basteln (sprawdziłam na Wikipedii:).
Kiedy opiekowałam się dziećmi i przychodził czas na klejenie, lepienie, układanie czegoś - to ja byłam pierwsza! Powtarzam, że nie mam do tego talentu, więc nic spod mojej ręki nie jest arcydziełem. I nie umniejszam sobie, tylko patrzę obiektywnie na moje prace :).
Pamiętam jednak jedną pochwałę, na którą do tej pory mam dowód w postaci e-maila. Gdy mieszkałam pod Bostonem, chodziłam na zajęcia ESL (English as a Second Language). Między nnymi mieliśmy zrobić portfolio, z naszymi notatkami, zdjęciami, wpisami, dekoracjami itd. Po oddaniu go do oceny moja naczycielka, LuAnn, zapytała, czy mogłaby zrobić kopię mojej pracy, żeby pokazywać jako przykład na innych zajęciach. Urosłam wtedy kilka centymetrów :)
Powrót do teraźniejszości:
Tak więc od kilku miesięcy, to tu, to tam, coś sobie sklejam, maluję, itd. Są to małe rzeczy, ale cieszą moje oko, bo sprawiają, że każde mieszkanie, w którym mieszkam staje się "moje".
Zajmowało mi to dużo czasu w tygodniu, więc wyznaczyłam sobie jeden dzień, sobotę, na oddawanie się tej przyjemności.
Konkurs w pracy na dynię na Halloween? Ja pierwsza.
Wycieczka do sklepu z materiałami plastycznymi? TAK! Jestem tam przynajmniej godzinę chodząc z oczyma, jak 5zł.
Nowy projekt DYI na Pinterest? Ou jea!
Tak więc, nie zawsze trzeba porzucać coś, w czym nie jest się dobrym. Innym przykładem tego są osobniki udające się do Idola, których talent wokalny waha się w okolicach -1 a 0. Ale to już było złośliwe :)
Jednym z moich ostatnich celów do ulepszenia była szafka z Ikei. Mogłabym mieszkać w tym sklepie, tak na marginesie. Jednak wkurza mnie widok szafki bez nóg. Nie wiem czego. Nie wiem, nie wiem. Denerwowało mnie, gdy patrzyłam na nią - dałam jej więc "nogi", dzięki czemu jest ciut wyższa i bardziej kolorowa.
Materiał przykleiłam czymś, co nazywa się mod podge. Nie znam odpowiednika po polsku, ale ta maź jest genialna, bo skleja ze sobą róźne materiały i do tego działa jako warstwa ochronna (każdy klocek jest zamalowany tą mazią, która wysycha tak, że jej nie widać; do tego twardnieje).
Zdjęcie farby jest z innego projektu. Do tego koloru dokupiłam 5 innych i rozmyślam, jaki z nich zrobić użytek.
Po skończeniu mojego małego projektu stwierdziłam, że jak nie będzie mi się chciało odkurzyć lub umyć podłogi, to pod szafką będzie zbierał się kurz. A to jest chyba bardziej wkurzające od szafki bez nóg. I weź tu dogódź babie :)
przypuszczam, że pytasz o figi:)
OdpowiedzUsuńnajważniejsze to robić to, co sprawia nam przyjemność i pewną satysfakcję
Twoje ulepszenia szafki bardzo mi się podobają:)
Racja! :))
UsuńI dziękuję! Przy Twoim talencie gigancie do tworzenia różnych rzeczy/robienia pięknych zdjęć mogę się schować, ale rzeczywiście sprawia mi to ogromną frajdę nawet wtedy, gdy nie jest to jakieś dzieło :)
UsuńA mnie sie podoba puenta - dogodz babie:)
OdpowiedzUsuńNo ale powinnam na temat - podziwiam Cie Aniu za zacietosc i rozne zainteresowania.
Hehehehee :)
UsuńWiesz, jak coś nowego odkryje, to myślę sobie wtedy: kurcze, mam już tyle lat, a dopiero teraz o tym się dowiaduje!
Wskakuje wtedy na wszechwiedzący internet i robie mały risercz :). I głowa mi rośnie od wszelkich wiadomości na dany temat, a zwłaszcza z tego, że jest np. już tyle ludzi, którzy o tym wiedzą! Hehehehe, to jest trochę dziecinne myślenie :) (tak, jak dzieci do pewnego wieku dziwią się bardzo, gdy widzą kolegę/koleżankę z przedszkola np. w sklepie:).
Wiesz o co mi chodzi?
No pewnie, ja to samo mam. Az czasem wstyd!
Usuń