piątek, 15 sierpnia 2014

wspomnienie


Mam kiepską pamięć do wielu rzeczy, ale niektóre, nawet drobne wspomnienia, na zawsze wyryły się w mojej pamięci. Kilka dni temu podczas przejażdżki samochodem w radio rozbrzmiała jedna z moich ulubionych piosenek.
 
W  krótkiej chwili znalazłam się w klasie naszego LO. Przede mną długopis i kartka, a na niej bazgroły. Kilka kroków dalej za biurkiem siedziała komisja maturalna z języka polskiego. Za mną siedziała jeszcze jedna osoba (wchodziliśmy parami; gdy jedna osoba odpowiadała na pytania, ta druga mogła się przygotować do odpowiedzi).
Byliśmy jednym z ostatnich roczników, który miał starą maturę, więc na j. polski mogliśmy wcześniej przygotować wybrany temat i dokładnie go omówić podczas egzaminu. Ja produkowałam się na temat wszechobecnej miłości w literaturze i gdzie tylko popadło.

Bałam się, choć byłam dobrze przygotowana. Miałam wszystko w jednym paluszku, bo - powiedzmy szczerze - byłam (i może nadal jestem) przeokropną romantyczką, która marzyła o jedynej, nieskończonej miłości. Zawsze wierzyłam, że TO zdarza się w życiu i warto czekać.

Przyszła kolej na mnie. Podeszłam bliżej komisji, popatrzyłam przerażonym wzrokiem na nauczycieli, a potem na dyrektora, który miał wzrok wbity w jakiś papier. Serce podchodziło mi do gardła. Byłam przedostatnia w dzienniku, więc komisja zdaje się, że słyszała już wszystko tamtego dnia. Jedna nauczycielka kiwnęła głową na znak, że mogłam zaczynać.

Gula w gardle.

"Gdybym mówił językami ludzi i aniołów", dyrektor podniósł głowę i zaczął mnie bacznie obserwować,  "a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący.
Gdybym też miał dar prorokowania
i znał wszystkie tajemnice,
i posiadał wszelką wiedzę,
i wszelką możliwą wiarę, tak iżbym góry przenosił.
a miłości bym nie miał,
byłbym niczym"

Mam cię, panie dyrektorze - pomyślałam, a potem poszło już, jak po maśle. Dostałam 6 z ustnej.

Za mną siedział P., ten sam, który teraz często robi mi kawę i tosty z marmoladą. Chyba wtedy rzuciłam jakieś zaklęcie, bo wszystko to, czego chciała ówczesna romantyczna Ania, spełniło się.

4 komentarze:

  1. e tam, to Tobie będą niedługo nosić probówki ;p

    mamy określone typy miejsc, które chcielibyśmy odwiedzić i decydujemy dość spontanicznie, zależnie od sprzyjających okoliczności, ilości wolnych dni, zasobów finansowych itp.

    mi niektóre piosenki czy ogólnie wykonawcy ściśle kojarzą się z jakimiś konkretnymi okresami w życiu i od razu przywołują bardzo żywe wspomnienia

    ja się ustnej z polskiego kompletnie nie bałam, a potem totalnie mnie sparaliżowało(?!) zapomniałam połowę i mówiłam grobowym głosem, ale to pasowało idealnie do tematu mojej prezentacji (za cholerę nie pamiętam jaki był) i komisja nie mogła powstrzymać śmiechu, na szczęście ocenili bardzo dobrze:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! Nic tylko planować wyprawy! Z ciekawości wczoraj wyszukiwałam połączeń lotniczych w Europie i powiem, że cen można pozazdrościć (zwłaszcza nie w sezonie). Za kilkadziesiąt złotych mozna latać! Dla porównania, żeby wydostać się z "naszego" kociołka potrzeba kilka stówek $. Czasem mają [podobno] tanie loty, ale mi to sie nigdy nie przytrafiło. Trzeba szukać.

      Hehehe, dobrze, że komisja miała poczucie humoru! Takie egzaminy nieźle dają popalić, ale teraz można wrzucić na luz, przynajmniej na jakiś czas, bo w najbliższej przyszłości nic takiego się nie zapowiada.

      Podoba mnie się "panienka Lisek" =)

      Usuń
  2. różnie bywa, wczoraj pawie kupiłam bilety do Sztokholmu, ale spojrzałam na tamtejsze ceny hoteli i mój zapał opadł, może kiedy indziej:D

    prędzej 'pani lis' latka lecą;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale od Ciebie i tak taka świeżość życia bije! :)

      Usuń