Pamiętacie tę datę? Ja pamiętam! Zdjęć z tamtego dnia nie umieściłam, ale niżej można zobaczyć, jak było 16 grudnia rok temu:
Po 2 godzinach czekania na lotnisku PO wylądowaniu samolotu, po wieczności stawania na palcach, "o, chyba idzie!", po "no kiedy wreszcie przyjdzie" itd. P jako ostatni przeszedł kontrolę i wpadł w moje ramiona :) Wyżej: full romantiko scena obok ubikacji :D
Pokonałam strach przed balonami (tylko na ten jeden raz).
I był tort malinowy! MNIAM!!!!
A dziś w rocznicę było tak: bez balonów, z mniejszym torcikiem, ale po całym roku spędzonym razem, bez mówienia "do zobaczenia", bez łez ze smutku, tylko z radości. I żeby jeszcze takich wiele było.


Awww... jakie slodkie :) Oby tak zawsze Wam dobrze bylo Aniu. Ale nie rozumiem dlaczego sie boisz balonow, balony sa fajne.
OdpowiedzUsuńBalony są fajne z daleka. Zawsze boję się, że gdy są blisko mnie to pękną i strzelą mi w oko :D Zresztą, nie lubię huku, więc pękający balon stawia mnie w pozycji do ataku:)
OdpowiedzUsuńEj, niektórzy boją się klaunów czego zupełnie nie rozumiem.
Ja sie nie boje klaunow ale uwazam ze sa creepy i obrzydliwe, tak ze nie tknelabym zadnego patykiem. Wole balony, szczegolnie moje wlasne
OdpowiedzUsuńHehehehhehehehehehhehehehhee:))))))))))))))) Zrywam boczki :)))
UsuńAle czemu creepy?
Po prostu - oblesny usmiech, makijaz i gacie. Bleh.
OdpowiedzUsuń