wtorek, 13 listopada 2012
orange juice jabłkowy
Jestem zafascynowana bloggerem, który daje niesamowite możliwości w pisaniu bloga. Nie trzeba wysyłać żadnych smsów, żeby założyć nowego, jak to było swego czasu na poprzednim blogu; wszystko jest jasne, przejrzyste i proste.
Pokusiłam się więc o założenie bloga jedzeniowego, bo chciałabym moje wszystkie zdjęcia gdzieś umieścić, a nie chcę tego robić tutaj, bo jest ich cała masa. Uwielbiam uwieczniać potrawy w aparacie, a potem lubię te potrawy jeść. Bardzo często wysyłam te zdjęcia mojemu Bratu, który kiedyś nie wytrzymał i wypalił, że przypominam mu kolesia z "40 year old virgin", który przygotowywuje sobie kolacje: wszystko równiutko poukładane na talerzu, chusteczka na kolanach, na stole kieliszek wina i do tego jakaś świeczka, żeby była milsza atmosfera.
Yup, that's me :D
W miarę możliwości będę poszerzać bloga o nowe (stare) zdjęcia i zobaczymy, co z tego wyjdzie.
Historię o "orange juice jabłkowy" słyszałam chyba od mojego P. (ale nie dam sobie głowy uciąć).Zapytam dziś i dam znać.
Zapraszam: orange juice jabłkowy (link będzie stały w kolumnie pod "a kto umyje gary?"). Większość potraw będzie bezmięsnych, ale nie oczekuję, że P. będzie żywił się tylko trawą i korzonkami =)
⌛
14:10
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Wyglada wysmienicie, moze czasem ukradne pomysl
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że się przyda! Będzie mi bardzo miło.
Usuńcałkiem fajny pomysł, będę zerkać:)
OdpowiedzUsuń