Obejrzałam dziś piękny film. Poryczałam się, jak bóbr.
Nie czytając recenzji, ocen, nie przerywając w połowie z jakichkolwiek względów, nie oceniając z góry, proszę obejrzeć "Fireproof" ("Próba ogniowa"). Może gra aktorska pozostawia wiele do życzenia, ale film trafił mnie prosto w serce.
P.S. Jestem pod wrażeniem, że po około 4 godzinach ślęczenia nad html-em nowy blog wygląda niemal, jak stary! Już czuję się, jak u siebie =)
oo świetnie, że jesteś!:)
OdpowiedzUsuńpowodzenia w nowym miejscu
nie mogę tutaj jeszcze normalnie dodawać komentarzy, bo brakuje odpowiedniej opcji 'Nazwa/adres URL'
Super ze znowu jestes Aniu. Bede odwiedzac regularnie!
OdpowiedzUsuńAZ
oo i już działa. Dziękuję, Dziewczyny :))
OdpowiedzUsuńProbuje nowa metode wpisu:)
OdpowiedzUsuńA gdzie nowa notka? Juz sie obijasz?
He he he :). Powiem tak: mam tyle notek w głowie i tyle zdjęć do zamieszczenia (zwłaszcza jedzenia, które uwielbiam pstrykać), że nie wiem, gdzie ręce włożyć!
OdpowiedzUsuń:p
Widzę, że nowa metoda działa :)